Kwitnące hortensje zachwycają swoim pięknem od wiosny aż po późną jesień, a zasuszone nawet cały rok. Chętnie sadzimy je w przydomowych ogródkach czy balkonowych donicach. Mimo iż nie są najłatwiejsze w pielęgnacji to odpowiednio traktowane odwdzięczą się nam z nawiązką.
Dlatego i ja ostatnio uległam ich urokowi. Postanowiłam, że muszą się one znaleźć na moim balkonie. Obmyśliłam plan aranżacji i ruszyłam na poszukiwania. Niestety nie udało mi się znaleźć ich w odpowiednim kolorze - fioletowym, bo na taki właśnie kolor przewodni postawiłam. Były różowe, niebieskie, białe, a fioletowych nie. No cóż muszę szukać dalej. Na razie zadowoliłam się zakupem lawendy, która zachwyca swoim zapachem :)
A kwiaty hortensji, tym razem sztucznej, wykorzystałam przy ozdabianiu wiklinowego wianka, który notabene także ostatecznie znajdzie się na balkonie.
Muszę przyznać, że kilka dni temu zobaczyłam u lejdi.ana jej przecudny hortensjowy wianuszek i to chyba on tak na mnie podziałał i poprowadził w tym kwietnym kierunku.
Mój nie jest taki okazały i ma zdecydowanie mniej kwiatów, ale przecież każdy wianek jest inny, a ja nie chciałam niczego kopiować.
Dziękuję wszystkim za pozostawione miłe komentarze.
Pozdrawiam czytelników. Do zobaczenia w blogowym świecie!


