Za dwa dni Dzień Kobiet.
Święto z PRL-u - tak ten dzień określa mój tato, który nigdy z tej okazji nie dał mojej mamie kwiatów. Ale właściwie to dlaczego z PRL-u? Przecież zostało ustanowione w 1910 r jako wyraz szacunku dla ofiar walki o równouprawnienie kobiet.
Faktycznie w czasach PRL-u miało ono wyraz bardzo propagandowy - masowo rozdawane goździki, publikowanie portretów zasłużonych kobiet, podarki w postaci mydła i rajstop. No dziwne to było dziwne, ale takie były czasy.
A teraz są inne i inaczej ten dzień się obchodzi.
A teraz są inne i inaczej ten dzień się obchodzi.
Tak więc bez względu na to z czym te święto w przeszłości mogło się wiązać, uważam, że raz do roku jakieś "szczególne" traktowanie nam kobietkom się należy :)
I właśnie z tej okazji postanowiłam sama sobie zrobić mały prezent - kwiatowe drzewko.
Drzewko zrobione z kwiatków sztucznych, wiec tak łatwo "nie zwiędnie".
A to także wpisuje się w pogląd mojego kochanego tatusia, który uważa, że kwiatków ciętych nie warto kupować/dawać bo szybko więdną. Ciekawa jestem dlaczego nie wpadł na pomysł, że przecież istnieją jeszcze te doniczkowe ;) Ach ten tatuś.
Dobrze że mój mąż ma inne poglądy i wie, że kocham kwiaty (przede wszystkim te żywe).
Jeśli więc tylko nie zapomni, na pewno przyniesie mi jakiegoś tulipanka, bo za goździkami akurat nie przepadam.

